Misoshiru jest najbardziej popularną zupą japońską i można śmiało powiedzieć, że bez niej nie ma w tym kraju posiłku. Pije się ją, a właściwie popija się nią, zarówno śniadanie, obiad jak i kolację. Japończycy jadają bardzo podobne posiłki trzy razy dziennie, które składają się z ryżu, dodatków mięsnych i warzywnych (tak zwanych „okazu”) i zupy misoshiru. Jeden z moich znajomych dowcipnie zauważył, że jedzą oni obiad 3 razy dziennie. Nie jest to jednak posiłek nudny, bowiem za każdym razem występuje wielkie urozmaicenie okazu, złożonego z różnych rodzajów ryb, mięs i warzyw. Wielu dietetyków na całym świecie twierdzi, że codzienne jedzenie wielkiej ilości warzyw oraz picie zupy misoshiru jest źródłem zdrowia i długowieczności Japończyków. Badania naukowców wykazały, że pasta miso, która jest głównym składnikiem tej zupy ma wybitne właściwości antyoksydacyjne, przez co uważana jest za substancję zapobiegającą chorobom nowotworowym.

 

Pasta miso powstaje w wyniku fermentacji soi, wzbogaconej różnymi rodzajami zbóż – najczęściej, ryżem i jęczmieniem. Najbardziej znane miso pochodzi z rejonu Hiroshimy, doświadczonej tragedią bomby atomowej. Badania ofiar tej hekatomby wykazały, że w zdumiewającym tempie wracały do zdrowia. Jednym z czynników sprzyjających ich szybkiej rekonwalescencji było, zdaniem lekarzy, regularne picie zupy misoshiru. Jej korzystne działanie na organizm człowieka jest rzeczą bezsporną i powinno to być wystarczającą zachętą do tego, aby była na co dzień w naszym jadłospisie. Co więcej zupa ta jest smaczna i dość łatwa w przygotowaniu, pod warunkiem zachowania pewnych reguł. Podstawą jest ugotowanie dobrego, esencjonalnego bulionu rybnego („dashi”). Według najlepszych zasad japońskich, powinien on składać się z suszonej ryby i 10 rodzajów warzyw (my możemy ograniczyć się do tradycyjnej włoszczyzny). Dashi wzbogacone o pastę miso tworzy dopiero zupę, do której możemy dodać różne składniki warzywne, jak poszatkowaną kapustę pekińską, gotowaną rzepę lub nawet ziemniaki. Najczęściej – zwłaszcza w wydaniu restauracyjnym - misoshiru przygotowuje się z tofu (nazywane często serkiem sojowym), wodorostami wakame i posypane siekanym porem lub szczypiorkiem. W Polsce w większości sushi barów nie przestrzega się tych zasad i to co tam podają ma niewiele wspólnego z prawdziwym misoshiru. Najczęściej jest to po prostu rozrzedzona wrzątkiem pasta miso z dodatkami tofu i wakame lub, w lepszej wersji, z dodatkiem bulionu rybnego w proszku (w wersji instant), tzw. Dashi-no moto lub Hondashi (nazwa różni się w zależności od producenta). Może dobrze, że tak przygotowaną zupę nazywają oni nieprawidłowo „zupą miso”, bo poza pastą miso jest w niej niewiele – a więc nazwa adekwatna do zawartości. Myślę jednak, że warto zrobić trochę wysiłku i poświęcić nieco czasu na przygotowanie zupy, którą z przyjemnością będziemy popijać i częstować nią rodzinę oraz przyjaciół.

Składniki (dla 4 – 6 osób):

  • włoszczyzna 1 pęczek
  • katsuobushi (suszona ryba bonito) 2 garście
  • niboshi (suszone małe sardynki) 2 łyżki
  • miso 2 łyżki
  • woda 2 l
  • tofu 100 g
  • wodorosty wakame suszone (krojone) 2 łyżki
  • szczypior lub por (siekany) – do przybrania

Wszystkie wymienione składniki dostępne są w sklepach z azjatycką żywnością

Przygotowanie:

  • Warzywa oczyścić włożyć do garnka, zalać wodą i gotować na małym ogniu ok. 50 min.
  • Wyjąć warzywa z wywaru i dodać katsuobushi oraz niboshi – gotować na małym ogniu 10 min.
  • Odcedzić wywar i dodać rozpuszczoną w małej ilości wywaru pastę miso – lekko podgotować na małym ogniu  ok. 1 min.
  • Tofu pokroić w kostkę o wymiarach 5 x 5 x 5 mm.
  • Wodorosty wakame namoczyć we wrzątku i po 5 min. odcedzić, przelać zimną wodą i odsączyć
  • Do miseczek włożyć szczyptę wodorostów wakame, kilka kostek tofu, zalać zupą i posypać szczypiorkiem lub porem

W wersji skróconej (w przypadku kłopotów z kupnem katsuobushi) można zastosować bulion w proszku (instant), występujący pod nazwą handlową Hondashi lub Dashi-no moto. Wtedy dodaje się go (ok. 3 łyżeczki) do wywaru warzywnego i nie  należy już zupy gotować, bowiem traci aromat.

 

 

misoshiru-maly
Do góry